Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małopolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małopolska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2016

..na Jarząbczy Wierch przez Wołowiec..

 
Trasa: Polana Huciska - schronisko na Polanie Chochołowskiej - przełęcz Zawracie - Wołowiec - Jarząbczy Wierch - Kończysty Wierch - Trzydniowiański Wierch - Dolina Chochołowska - Polana Huciska - Siwa Polana - 24 km

 Mając świadomość nieuchronnie zbliżającej się zimy, zapragnęliśmy wykorzystać pewnie ostatnie już ciepłe, słoneczne dni i znów wybrać się w Tatry Zachodnie. Zaledwie miesiąc temu wędrowaliśmy ..z Grzesia na Rakoń..  ,a dziś będziemy zdobywać Wołowiec, Jarząbczy Wierch i Kończysty Wierch. Przynajmniej taki mamy plan. Tuż po wschodzie słońca meldujemy się na Siwej Polanie. W początkowym odcinku Doliny Chochołowskiej postanawiamy skorzystać z ciuchci Rakoń. Pisałam o niej już kiedyś, przy okazji jesiennej wędrówki na Grzesia. Pozwala ona zaoszczędzić około 1h czasu, który można przeznaczyć na odpoczynek na szczycie lub wydłużenie wycieczki o jakiś atrakcyjny punkt. Ciuchcia rusza o godzinie 8:00 i ostatnim kursem o 17:00 wraca na parking ( w intrenecie jest napisane, że pierwszy kurs jest o 9:00, a ostatni o 18:00 ). Cała przejażdżka trwa około 15 minut, po czym wysiadamy na Polanie Huciska i dalej czeka nas ponad godzinny spacer do schroniska. W jednej z poprzednich relacji przedstawiłam również wędrówkę przez końcową część doliny, której już tutaj opisywać nie będę. Chętnych odsyłam do tego wpisu ..przez Dolinę Chochołowską na Grzesia.. . A dzisiejszą relację fotograficzną zaczynam od wejścia na Polanę Chochołowską z charakterystycznymi pasterskimi szałasami..

Dolina Chocholowska

sobota, 27 sierpnia 2016

..z Grzesia na Rakoń..


Trasa: Polana Huciska - schronisko na Polanie Chochołowskiej - Grześ - Rakoń - przełęcz Zawracie - Dolina Chochołowska - Polana Huciska - Siwa Polana - 22 km

Lato zbliża się ku końcowi a ja właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że w tym roku nie byłam jeszcze w Tatrach. Perspektywa spędzenia tak pięknej soboty w domu jest dla nas nie do przyjęcia, więc około południa jesteśmy już na parkingu u wejścia do Doliny Chochołowskiej. Trochę późno, ale nie mamy dziś w planie długiej wędrówki. Żeby nie tracić czasu wsiadamy w ciuchcię Rakoń i jedziemy nią aż do Polany Huciska. W moim starym wpisie ..przez Dolinę Chochołowską na Grzesia.. znajdziecie więcej informacji o całej dolinie i dozwolonych w niej środkach transportu. Niestety wtedy ładna pogoda nie dopisała, co uniemożliwiło nam zdobycie Rakonia i Wołowca. Wejście to zakończyło się właśnie na Grzesiu. Dziś pogoda na wędrówkę jest wymarzona, lecz zanim ją rozpoczniemy wstępujemy do schroniska w Dolinie Chochołowskiej na szybki obiad. Z takim zapasem energii idziemy na  szlak turystyczny żółty  szlak. Podejście nie jest jakoś szczególnie uciążliwe, więc po godzinie wychodzimy ponad regiel górny, gdzie w końcu możemy nacieszyć się widokami. Stąd już około 30 minut na szczyt Grzesia. Przełączka pod Grzesiem też jest bardzo fajnym miejscem na odpoczynek, jednak ja nie byłabym w stanie siedzieć tutaj spokojnie wiedząc, że do szczytu mamy tylko kilkanaście kroków :)

Grzes

niedziela, 3 kwietnia 2016

13. edycja Korony Pogórzy: Dzień 3


Trasa:  Mogilno - Korzenna - Dąbrowska Góra ( 583 m n.p.m ) - Lipnica Wielka - Bukowiec - Skansen Pszczelarski w Stróżach -  Krużlowa Wyżna - Mogilno

 Niedzielny poranek wita nas piękną i słoneczną pogodą. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze w piątek kiedy tutaj jechałam przed Mogilnem zaczął padać deszcz ze śniegiem, a temperatura bardzo nieprzyjemnie spadła. Nie wyglądało to dobrze. Na szczęście aura nam sprzyja i od soboty jest praktycznie bezchmurnie. Niektórzy wstali dzisiaj na wschód słońca, Ja nie :) Dzień rozpoczynamy mszą świętą w nowym kościele w Mogilnie, a po nabożeństwie zwiedzamy modrzewiowy kościółek św. Marcina Biskupa z Tours, który znajduje się obok..

kosciol

sobota, 2 kwietnia 2016

13. edycja Korony Pogórzy: Dzień 2



 Trasa: Mogilno - lądowisko w Jasiennej - Jezioro Rożnowskie - Zbyszyce - Zabełecka Góra - Wielogłowy - Klimkówka - Mogilno

 Oczywiście na wschód słońca nie wstałam. Pofatygowałam się tylko z łóżka do okna, żeby ocenić warunki pogodowe i wróciłam z powrotem pod kołdrę. Wczesne wstawanie nie jest moją mocną stroną :) Dziś dzień pełen atrakcji. Uczestnicy mają trzy wycieczki do wyboru. Pierwsza „Z podkowcem i bzykaczem” to zwiedzanie kościoła w Paleśnicy, cmentarze z I wojny światowej, pokaz pieczenia chleba i prołzioków, herbatka ze świeżą miętą nazywana bzykaczem, mini warsztaty rzeźbiarskie, wizyta w winnicy i Skamieniałym Mieście. Druga to "Trasa bardzo widokowa" podczas której będzie okazja przelecieć się samolotem nad Pogórzem Rożnowskim, popływać statkiem po Jeziorze Rożnowskim, zwiedzić kościół w Zbyszycach, zobaczyć dwór w Wielogłowach, wdrapać się na Zabałecką Górę i Klimkówkę. W trzeciej wycieczce „W miejscowości z dwoma zamkami” uczestnicy obejrzą Most Stacha w Znamirowicach, kościół w Tropiu, odwiedzą gospodarstwo Eco Roztoka w Roztoce-Brzeziny, zwiedzą beluardę oraz zaporę w Rożnowie, a także zabytkowy młyn i kościół w Podolu-Górowej..

lądowisko

piątek, 1 kwietnia 2016

13. edycja Korony Pogórzy: Dzień 1


Trasa: Mogilno - Rezerwat "Cisy w Mogilnie" - Jodłowa Góra - Mogilno

 Tegoroczną wiosnę postanawiam rozpocząć z rozmachem :) Wybieram się na kolejną już edycję Korony Pogórzy, która tym razem odbywa się na Pogórzu Rożnowskim w dniach 1-3 kwietnia. Program całego wydarzenia wygląda bardzo zachęcająco, więc nie mogę przepuścić takiej okazji. Tym bardziej, że dla mnie to pierwsza tego typu impreza. Przed godziną 17:00 jestem już na miejscu, czyli w Domu Kultury w Mogilnie k/Korzennej. Wraz ze mną jest zaledwie kilka osób, wszyscy czekamy na jednego z organizatorów - Piotra Firleja, który przydzieli nam pokoje. Budynek bardzo mile mnie zaskakuje. Nowoczesny z ładnymi, wieloosobowymi pokojami wyposażonymi w łazienki. Najbardziej jednak podoba mi się główna sala na parterze z dużymi przeszkleniami i pięknym widokiem na Beskidy i Tatry :) Z minuty na minutę przybywają kolejne osoby. Po zakwaterowaniu się, wyruszamy na pierwszą wycieczkę tej edycji..

Dom Kultury

piątek, 25 grudnia 2015

Jaworzyna Krynicka


 Pora na spalanie świątecznych kalorii, najlepiej podczas górskiej wędrówki :) Za cel wybieramy sobie Krynicę-Zdrój. To niewielkie miasteczko w Beskidzie Sądeckim, leżące w dolinie potoku Kryniczanka jest dużym ośrodkiem uzdrowiskowym i sanatoryjnym. Znajdują się tutaj pijalnie i rozlewnie wód mineralnych oraz leczniczych. Stąd też pochodzi słynna woda mineralna "Kryniczanka". Przez miasteczko jaki i najbliższą okolicę przechodzi Szlak Cerkwi Łemkowskich poświęcony budownictwu sakralnemu tych okolic, które w przeszłości były zamieszkałe głównie przez Łemków. Niestety z racji tego, że mamy aktualnie zimę i dzień jest dosyć krótki to zwiedzanie miasteczka musimy zostawić na kolejny raz, kiedy będzie więcej czasu. A naprawdę warto tutaj przyjechać, bo jest co zwiedzać :) Do Krynicy-Zdrój docieramy godzinę po wschodzie słońca. Mimo wczesnego ranka i Świąt, jesteśmy zaskoczeni dość sporą ilością osób spacerujących po mieście. Wędrówkę na Jaworzynę Krynicką rozpoczynamy spod budynku poczty przy ulicy Zdrojowej, naprzeciwko którego znajduje się mały parking dla samochodów i informacja turystyczna. Z tego miejsca jest też dobry widok na bulwar Dietla, Stary Dom Zdrojowy, Pijalnię Główną i Górę Parkową. Po prawej stronie wchodzimy w ulicę Pocztową, gdzie przebiega  szlak turystyczny żółty  szlak którym możemy zatoczyć pętlę z początkiem i końcem w Krynicy-Zdrój. Prowadzi on przez górę Krzyżową, Jaworzynkę, Huzary i Górę Parkową. Towarzyszy mu przez chwilę  szlak turystyczny niebieski  szlak, którym dotrzemy do Żegiestowa-Zdroju lub Leluchowa. Oba szlaki kierują nas w górę do ulicy Kościuszki, gdzie po prawej stronie między domami a blokami mieszkalnymi nasz podwójny szlak pnie się w las. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać zima w górach. I to wcale nie za sprawą sportów zimowych jak narty czy snowboard, ale właśnie dzięki pieszym wędrówkom i pięknym sceneriom jakie potrafi wyczarować mróz i nisko przemieszczające się chmury..

szlak

niedziela, 15 listopada 2015

Rezerwat skalny Kornuty


 Każda pora roku ma swój niepowtarzalny urok, dlatego cieszę się że do Magurskiego Parku Narodowego trafiłam akurat jesienią. No może mogłam wybrać trochę wcześniejszy termin, kiedy liście jeszcze nie opadły na ziemię ale teraz też jest pięknie :) Po pokonaniu ścieżki przyrodniczej Folusz rozpoczynamy wędrówkę do rezerwatu przyrody "Kornuty", który leży w otulinie Magurskiego Parku Narodowego. Z przystanku nr 10 ścieżki przyrodniczej mamy do wyboru dwa szlaki. Krótszy szlak turystyczny żółty  który krzyżuje się z  szlak turystyczny zielony  przy szczycie Kornuty, albo od razu  szlak turystyczny zielony  który jest dłuższy, bo przebiega dodatkowo przez szczyt Magury Wątkowskiej. Wybieramy tą pierwszą opcję..

żóły szlak

Ścieżka przyrodnicza Folusz


      Podobno nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani turyści :) Dlatego mimo pochmurnego nieba i niskiej temperatury, ciepło ubrani, z gorącą herbatą w termosie i prowiantem w plecaku jedziemy z samego rana do serca Beskidu Niskiego. Magurski Park Narodowy jest jednym z najbliżej położonych parków narodowych od naszego miejsca zamieszkania i wstyd się przyznać, ale najmniej przez nas poznanym. Leży on na granicy dwóch województw: małopolskiego i podkarpackiego. Liczne cerkwie, przydrożne krzyże i kapliczki, oryginalne łemkowskie chaty oraz cmentarze z I wojny światowej, to niewątpliwie interesujące obiekty etnograficzne i historyczne tego obszaru. Przez park narodowy przebiegają także liczne szlaki turystyczne m.in Główny Szlak Beskidzki szlak turystyczny czerwony , Szlak graniczny im. Kazimierza Pułaskiego szlak turystyczny niebieski , Szlak Architektury Drewnianej, Transgraniczny Szlak Naftowy oraz szlaki rowerowe i konne..

Ścieżka Przyrodnicza Folusz

poniedziałek, 20 lipca 2015

..w sercu Szczawnicy


  Szczawnica ma tak bogatą historię, że mogłabym rozpisać się tutaj bez końca a przecież nie o to chodzi, żeby zanudzać Was setkami dat i mało istotnych informacji, które po opuszczeniu tego bloga ulecą gdzieś z głowy. Dlatego postaram się jak najbardziej konkretnie i krótko przytoczyć historię tego uroczego miasteczka do którego zawsze bardzo chętnie wracam. Dotychczas bywając w Pieninach większość czasu przeznaczaliśmy na zdobywanie szczytów, wędrówkę wąwozami czy rowerowe wycieczki po okolicy zupełnie pomijając centrum Szczawnicy. Dlatego tym razem, troszkę przymuszeni przez panujący upał, a także ciekawi historii tego pięknego uzdrowiska zabierzemy Was na spacer po mieście..

Willa Sylwia

niedziela, 19 lipca 2015

..do Sromowiec Niżnych


Trasa: Szlachtowa - Szczawnica - Czerwony Klasztor na Słowacji - Sromowce Niżne - Czerwony Klasztor na Słowacji - Szczawnica - Szlachtowa - 37 km 

 Za każdym razem będąc w Szczawnicy odkrywam w niej coś nowego. Póki co pakietu atrakcji podobno jeszcze nie wyczerpałam, co bardzo mnie cieszy. Tym razem, tak jak rok temu również zabraliśmy ze sobą rowery. Odkąd zaopatrzyłam się w bagażnik samochodowy na dwa kółka, to będą nam one towarzyszyć podczas większości wyjazdów :) W pierwszy dzień naszego pobytu wybraliśmy się kolejny raz w trasę traktem pieszo-rowerowym nad Dunajcem do Czerwonego Klasztoru na Słowacji. Nie muszę dodawać, że każdy powinien ją zaliczyć bo jest naprawdę malownicza. Polecam przejechanie jej rowerem i to nie ze względu na to że jest to mój ulubiony środek transportu, ale piesza wycieczka zajmie kilka godzin. Zaoszczędzony dzięki dwóm kółkom czas można wtedy przeznaczyć na inne atrakcje. Wystartowaliśmy z Szlachtowej, gdzie mieliśmy nocleg. Jadąc w stronę Szczawnicy mogłam w końcu przyjrzeć się lepiej tutejszej okolicy. Zza szyby samochodu to nie to samo. Zazwyczaj wiele rzeczy nas wtedy omija..
 
Grajcarek

poniedziałek, 27 października 2014

Ojców

 Kiedy przejeżdżałam latem przez Ojców na rowerze obiecałam sobie, że wrócę tutaj jesienią. Razem z koleżanką Anią na naszej babskiej wycieczce rowerowej przemierzałyśmy wtedy Dolinę Prądnika głównie w deszczowej pogodzie. Mimo niezbyt sprzyjających warunków przeżyłyśmy niezapomnianą przygodę, którą opisałam tutaj ..przez Jurę Krakowsko-Częstochowską ( część 1/2 ) i tutaj ..przez Jurę Krakowsko-Częstochowską ( część 2/2 ) . Dziś już bez rowerów i w innym składzie wybrałam się na jesienny spacer po tym pięknym, a zarazem najmniejszym parku narodowym w Polsce.

W 1924 r. botanik Władysław Szafer utworzył projekt mający na celu ochronę przyrody Doliny Prądnika. Przed II wojną światową jednak nie doszło do założenia rezerwatu. Dopiero 14 stycznia 1956 r. utworzono Ojcowski Park Narodowy. Niegdyś jego tereny były dogodnym miejscem do tworzenia budowli obronnych w związku z tym powstały tutaj dwa zamki: Ojców i Pieskowa Skała. Największymi dolinami są Dolina Prądnika i Dolina Sąspowska, które tworzą jary o płaskim dnie i bardzo stromych zboczach. W parku znajduje się ponad 400 jaskiń, lecz udostępnione do zwiedzania są tylko dwie: Jaskinia Łokietka i Jaskinia Ciemna. Ojcowski Park Narodowy zamieszkuje aż 17 gatunków nietoperzy, dlatego też właśnie ten mały ssak stał się jego symbolem.

 Wycieczkę rozpoczęliśmy od parkingu u podnóża Zamku Ojców. Znajduje się tu budynek nazywany "Na postoju" wybudowany w 1930 r. Kiedyś poczekalnia autobusowa, dziś biuro obsługi PTTK oraz sklepik z pamiątkami. Z drugiej strony od ulicy widać gałęzie drzewa, które rośnie w środku budynku przebijając jego dach.

Ojców, Ojcowski Park Narodowy, małopolskie, Dolina Prądnika, na postoju

poniedziałek, 15 września 2014

Przez Dolinę Chochołowską na Grzesia..

Dzień 3: Polana Huciska - Schronisko w Dolinie Chochołowskiej - Grześ - Schronisko w Dolinie Chochołowskiej - Polana Huciska - 14 km 

 Dolinę Chochołowską zawsze wyobrażałam sobie inaczej. Spodziewałam się rozległych polan, z drewnianymi bacówkami przez całą drogę i widokami na okoliczne szczyty. Na miejscu okazało się, że owszem moje wyobrażenie jest dość trafne, ale dotyczy tylko końcowego i początkowego odcinka doliny. Większą część trasy pokonuje się praktycznie w zalesionej dolinie z ograniczonymi walorami widokowymi. Dzisiejszy plan zakłada wejście na Grzesia, dalej przez Rakoń na Wołowiec i powrót do Przełęczy Zawarcie, skąd chcemy zejść  szlak turystyczny zielony  szlakiem do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Startujemy z parkingu przy Siwej Polanie, gdzie w czasie II wojny światowej 27 grudnia 1939 r. okupanci niemieccy rozstrzelali 9 Polaków. Upamiętnia to wydarzenie skałka i nagrobek na południowym końcu polany, w miejscu tego zdarzenia. Tutaj też podczas drugiej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski 23 czerwca 1983r  lądował helikopter papieski. Na pamiątkę tego wydarzenia po środku polany, po lewej stronie drogi postawiono krzyż z tabliczką, który został wmurowany w kamień. Siwa Polana posiada też kilka oryginalnych budynków. Są to pozostałości dawnego pasterstwa takie jak szałasy, stodoły, stajnie oraz letnie domki..

niedziela, 14 września 2014

..do Morskiego Oka


Dzień 2: Łysa Polana - Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Schronisko w Starej Roztoce - Morskie Oko - Czarny Staw pod Rysami - Morskie Oko - Wodogrzmoty Mickiewicza - Palenica Białczańska - Łysa Polana -  25 km

Po wycieczce z Kasprowego do Kuźnic zdecydowanie wolę wchodzić niż schodzić. Następnego dnia zakwasy skutecznie obrzydzały mi każdy nawet najmniejszy krok stawiany w dół. Nie wiem czemu zawsze porywam się na najdłuższe i najcięższe trasy w pierwszy dzień, zamiast zrobić sobie rozgrzewkę na jakimś mniej obciążającym szlaku. Wieczorem nie czułam praktycznie żadnego zmęczenia, ale rano po przebudzeniu już wiedziałam, że tego dnia nie zaszaleję :)

Nad Morskim Okiem bywam za każdym razem kiedy jestem w Tatrach na dłużej niż jeden dzień. Z wyjątkiem naszego wyjazdu sprzed dwóch lat, kiedy brakło nam dnia żeby tam dojść przy schodzeniu z Doliny Pięciu Stawów przez Świstówkę Roztocką. Trasa z Palenicy Białczańskiej do Moka jest chyba najbardziej obleganym szlakiem w Tatrach. Moją nadzieję, że może będzie luźniej bo jest po wakacjach szybko rozwiał rząd samochodów zaparkowanych na poboczu, zaczynający się praktycznie od Łysej Polany. Palenica Białczańska to końcowy przystanek dla autobusów i busów. To także ogromny parking samochodowy. To właśnie tutaj wchodziliśmy na czerwony szlak. Przy wejściu kolejka w dwóch rzędach i dwie kasy biletowe, żeby w miarę sprawnie obsłużyć zniecierpliwionych turystów. Po kilku minutach stania po bilet, minięciu przyspieszonym krokiem Pana z telewizji czyhającego z kamerą na turystów, mogliśmy w spokoju rozpocząć 9-kilometrową wędrówkę. O ile spokojnym można nazwać ten spacer w tłumie. Droga asfaltowa, wzniesienia niewielkie więc szło się w miarę przyjemnie. Ludzi było naprawdę dużo, ale o dziwo amatorów jazdy fasiągiem jakoś zdecydowanie mniej. Pewnie z powodu ostatnio medialnie nagłośnionego problemu z padającymi końmi na szlaku do Morskiego Oka. Sama nigdy nie skusiłam się na wjazd wozem. Nie popieram tego środka transportu szczególnie, kiedy widzę zmęczone do granic wytrzymałości konie. Mam cichą nadzieję, że jakoś uda się rozwiązać ten problem.

Droga którą podążaliśmy nazywana jest też Drogą Oswalda Balzera. Została nazwana tak na cześć profesora prawa, który wygrał proces z Węgrami w sporze o Morskie Oko. Swój początek ma w Zakopanem, a koniec przy tym największym jeziorze w Tatrach.


sobota, 13 września 2014

Z Kasprowego Wierchu do Doliny Gąsienicowej


Dzień 1: Kuźnice - kolejką na Kasprowy Wierch - Beskid - Przełęcz Liliowe - Dwoiśniak - Zielony Staw - Karb - Czarny Staw Gąsienicowy - Schronisko Murowaniec - Przełęcz między Kopami - Skupniów Upłaz - Boczań - Kuźnice - 13 km 

Do Zakopanego wyjechaliśmy w piątek, bardzo wczesnym rankiem. Było słonecznie i dość ciepło, więc jako organizator wycieczki w porozumieniu z resztą podjęłam decyzję, że w pierwszy dzień zaatakujemy Kasprowy Wierch :) Chyba już czwarte podejście w moim życiu. Poprzednie okazywały się niewypałem. Wszystko przez odstraszające, długaśne sznurki turystów czekających na wjazd kolejką na szczyt. Tym razem pełne zaskoczenie. Nie było praktycznie nikogo przed nami :) Po szybkim śniadaniu w barze koło parkingu, zacierając rączki z zadowolenia pobiegłam pod kasę biletową. Wiem, szczyt lenistwa tak kolejką załatwiać sprawę, ale szkoda nam było czasu na 3h marsz pod górę. Może innym razem, w lecie kiedy dzień będzie dłuższy i pogoda pewniejsza.

Już w połowie wjazdu zrobiło się pochmurno i bardzo wietrznie. Czułam, że u góry będzie niewesoło. Przekonałam się nie raz, że pogoda w górach jest bardzo zmienna szczególnie o tej porze roku.

 Szczyt przywitał nas bardzo nieprzyjemnymi porywami wiatru i deszczem. Jak już udało mi się tutaj wjechać bez stania w kolejce, to przecież nie odpuszczę. To nie burza z piorunami. Chwilę przeczekaliśmy w stacji kolejki. Po kilku minutach deszcz zmalał praktycznie do zera, wiatr się trochę uspokoił. Jak na życzenie. Dało się wyjść..

środa, 20 sierpnia 2014

..przez Jurę Krakowsko-Częstochowską ( część 1/2 )

 
Dzień 1: Bibice ( Kraków ) - Zielonki - Giebułtów - Zamek Ojców - Zamek Pieskowa Skała - Ojców - Wąwóz Korytania - Dolina Będkowska - Dolina Szklarki - Racławice - Paczółtowice - Czerna - 75 km

 Kilkanaście dni temu zaczęłam przeglądać mapy turystyczne jakie posiadam i wpadłam na pomysł dwudniowej wycieczki rowerowej.  Wybrałam Jurę Krakowsko-Częstochowską. W Ojcowie byłam tylko raz i było to w szkole podstawowej, więc niewiele pozostało widoków z tego miejsca w mojej pamięci. A jeśli coś jest warte ponownego odwiedzenia, to chętnie tam wracam. Stwierdziłam, że skoro teraz jest pełnia sezonu to lepiej będzie zrealizować wyjazd na tygodniu. Podzieliłam się swoim planem z koleżanką Anią, która odpowiedziała tylko tyle " jadę z Tobą"...to lubię :) I tak we wtorkowy poranek zapakowałyśmy rowery na samochód i pomknęłyśmy w stronę Krakowa. Tu rozpoczęła się nasza babska wycieczka :)


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

..rowerem do Leśnicy

Dzień 2: Krościenko nad Dunajcem - Szczawnica - Leśnica na Słowacji - Szczawnica - Krościenko nad Dunajcem - 22 km 

 Po zejściu z Durbaszki, szybkim obiedzie i krótkim odpoczynku wskoczyliśmy na rowery i znów pojechaliśmy na trakt pieszo rowerowy prowadzący do Czerwonego Klasztoru na Słowacji.

Minęliśmy potok Grajcarek..

Szczawnica, Pieniński Park Narodowy, Grajcarek

..przez Wąwóz Homole na Wysoką

Dzień 2: Jaworki - Wąwóz Homole - rezerwat "Wysokie Skałki" - Wysoka - Durbaszka - Schronisko pod Durbaszką - Jaworki - 14km

 Dzisiejszą pieszą wycieczkę rozpoczęliśmy od Wąwozu Homole. Położony jest on w Małych Pieninach w okolicy miejscowości Jaworki. W bliskiej odległości od jego wejścia znajduje się duży płatny parking, gdzie można zostawić samochód, a także zaopatrzyć się w pamiątki lub coś zjeść. Wąwozem biegnie zielony szlak na Wysoką, cel naszej dzisiejszej wędrówki. Trasa turystyczna jest tutaj kilkukrotnie przecinana przez potok Kamionka. Nie jest to uciążliwy spacer, po za tym jak dla mnie dość krótki, bo wąwóz ma ok 800m długości. Z roku na rok przybywa też mostków i drabinek ułatwiających turystom poruszanie się po tym pięknym miejscu. Na pewno jest idealny dla rodzin z dziećmi. Uroku dodają mu duże głazy i liczne kaskady na strumyku. Jego ściany to pionowe urwiska - niektóre mające ponad 100m wysokości - zbudowane z białego i czerwonego wapienia krynoidowego.

Wąwóz Homole

niedziela, 3 sierpnia 2014

Czerwony Klasztor


Dzień 1: Krościenko - Szczawnica - Czerwony Klasztor na Słowacji - Velky Lipnik - Czerwony Klasztor na Słowacji - Szczawnica - Krościenko - 55 km 

Jeśli miałabym wymienić moją ulubioną miejscowość w górach, to zdecydowanie jest to Szczawnica. Lubię do niej wracać jeśli tylko nadarza się okazja. Swoją malowniczość zawdzięcza położeniu w dolinie oddzielającej Małe Pieniny od Beskidu Sądeckiego, w pobliżu Pienińskiego Parku Narodowego i przełomu Dunajca. Pierwsze wzmianki o tym małym miasteczku pochodzą z 1413 roku. Wspaniały mikroklimat uzdrowiska sprzyja poprawie zdrowia i kondycji górnych dróg oddechowych. Do dyspozycji odwiedzających jest Pijalnia Wód Mineralnych, Sanatoria Uzdrowiskowe, Stacja Narciarska Palenica z ok. 4 kilometrami tras narciarskich, spływ Dunajcem, trasa rowerowa przełomem Dunajca aż do Czerwonego Klasztoru na Słowacji, Wąwóz Homole, Dolina Białej Wody, szczyty Trzy Korony i Sokolica z piękną panoramą Tatr i wiele innych..

poniedziałek, 14 lipca 2014

Skamieniałe Miasto

"Skamieniałe Miasto" jest jednym z najładniejszych i najciekawszych rezerwatów jakie do tej pory widziałam. Jego nazwa związana jest z legendą według której skały to domy i mieszkańcy skamieniałego miasta, którzy w ten sposób zostali ukarani za swoje rozpustne życie. I tak w lesie napotykamy na wszelkiego rodzaju grzędy, progi, grzyby i maczugi skalne zbudowane z piaskowców i zlepieńców ciężkowickich. Rezerwat jest ostoją nietoperzy - podkowca małego i nocka dużego, które zajęły tutejsze jaskinie. Możemy tutaj spotkać także kilka gatunków rzadkich motyli, roślin i porostów. Przez rezerwat przebiega niebieski, pieszy szlak turystyczny z Tarnowa do Gródka nad Dunajcem. Spacer można rozpocząć od głównego wejścia kończąc wycieczkę na "Ratuszu", "Czarownicy" i "Grunwaldzie" tak jak my to zrobiliśmy lub odwrotnie :)

  Zatem rozpoczynamy wędrówkę..

Ciężkowice

Kościół w Skrzyszowie

Kościół Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Skrzyszowie jest jednym z licznych modrzewiowych świątyń w Polsce. Odwiedziliśmy go przy okazji, jadąc do Skamieniałego Miasta w pobliżu Ciężkowic. Ufundowany został przez Jana Amora Tarnowskiego, hetmana wielkiego koronnego i kasztelana krakowskiego w 1517r.  Jego wnętrze zdobi secesyjna polichromia z 1906 roku i barokowy ołtarz główny z XVIII wieku. Na ołtarzu znajduje się późnogotycki obraz św. Stanisława Biskupa ze św. Wacławem i Michałem Archaniołem. Nie byliśmy w środku, bo kościół był zamknięty. Na plebani też nikogo nie było, kto mógłby nam pokazać jego wnętrze..

Skrzyszów, małopolska, pieszo, po Polsce, drewniane kościoły, kościół Św. Stanisława Biskupa i Męczennika