Piękne wąwozy i wodospady, przełomy rzeczne i płaskowyże, a także rozległy świat jaskiń krasowych Słowackiego Raju zauroczą każdego miłośnika przyrody. Jedna z najpiękniejszych krain Słowacji posiada wyjątkowe walory przyrodnicze, czyniące ją miejscem bardzo atrakcyjnym turystycznie. Zbudowany głównie z mezozoicznych wapieni i dolomitów, pierwotnie jednolity płaskowyż dziś jest poprzecinany licznymi kanionami i wąwozami. Wszystko to, wyczarowała erozyjna działalność płynącej tutaj wody. Nie jest więc zaskoczeniem, że mimo ścisłej ochrony obszar ten w 1988 roku został Parkiem Narodowym..
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parki narodowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parki narodowe. Pokaż wszystkie posty
sobota, 29 października 2016
piątek, 30 września 2016
..na Jarząbczy Wierch przez Wołowiec..
Trasa: Polana Huciska - schronisko na Polanie Chochołowskiej - przełęcz Zawracie - Wołowiec - Jarząbczy Wierch - Kończysty Wierch - Trzydniowiański Wierch - Dolina Chochołowska - Polana Huciska - Siwa Polana - 24 km
Mając świadomość nieuchronnie zbliżającej się zimy, zapragnęliśmy wykorzystać pewnie ostatnie już ciepłe, słoneczne dni i znów wybrać się w Tatry Zachodnie. Zaledwie miesiąc temu wędrowaliśmy ..z Grzesia na Rakoń.. ,a dziś będziemy zdobywać Wołowiec, Jarząbczy Wierch i Kończysty Wierch. Przynajmniej taki mamy plan. Tuż po wschodzie słońca meldujemy się na Siwej Polanie. W początkowym odcinku Doliny Chochołowskiej postanawiamy skorzystać z ciuchci Rakoń. Pisałam o niej już kiedyś, przy okazji jesiennej wędrówki na Grzesia. Pozwala ona zaoszczędzić około 1h czasu, który można przeznaczyć na odpoczynek na szczycie lub wydłużenie wycieczki o jakiś atrakcyjny punkt. Ciuchcia rusza o godzinie 8:00 i ostatnim kursem o 17:00 wraca na parking ( w intrenecie jest napisane, że pierwszy kurs jest o 9:00, a ostatni o 18:00 ). Cała przejażdżka trwa około 15 minut, po czym wysiadamy na Polanie Huciska i dalej czeka nas ponad godzinny spacer do schroniska. W jednej z poprzednich relacji przedstawiłam również wędrówkę przez końcową część doliny, której już tutaj opisywać nie będę. Chętnych odsyłam do tego wpisu ..przez Dolinę Chochołowską na Grzesia.. . A dzisiejszą relację fotograficzną zaczynam od wejścia na Polanę Chochołowską z charakterystycznymi pasterskimi szałasami..
Etykiety:
małopolska,
parki narodowe,
pieszo,
po Polsce,
Słowacja,
w górach
sobota, 27 sierpnia 2016
..z Grzesia na Rakoń..
Trasa: Polana Huciska - schronisko na Polanie Chochołowskiej - Grześ - Rakoń - przełęcz Zawracie - Dolina Chochołowska - Polana Huciska - Siwa Polana - 22 km
Lato zbliża się ku końcowi a ja właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że w tym roku nie byłam jeszcze w Tatrach. Perspektywa spędzenia tak pięknej soboty w domu jest dla nas nie do przyjęcia, więc około południa jesteśmy już na parkingu u wejścia do Doliny Chochołowskiej. Trochę późno, ale nie mamy dziś w planie długiej wędrówki. Żeby nie tracić czasu wsiadamy w ciuchcię Rakoń i jedziemy nią aż do Polany Huciska. W moim starym wpisie ..przez Dolinę Chochołowską na Grzesia.. znajdziecie więcej informacji o całej dolinie i dozwolonych w niej środkach transportu. Niestety wtedy ładna pogoda nie dopisała, co uniemożliwiło nam zdobycie Rakonia i Wołowca. Wejście to zakończyło się właśnie na Grzesiu. Dziś pogoda na wędrówkę jest wymarzona, lecz zanim ją rozpoczniemy wstępujemy do schroniska w Dolinie Chochołowskiej na szybki obiad. Z takim zapasem energii idziemy na
Etykiety:
małopolska,
parki narodowe,
pieszo,
po Polsce,
w górach
poniedziałek, 25 lipca 2016
Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 9 ..Dolistowo - Goniądz - Tykocin - 100 km
Trasa: Dolistowo - Jadeszki - Białosuknia - Goniądz - Dobarz - Laskowiec - Słomianka - Tykocin - 100 km
79 bocianów :)
Dziś opuszczamy Biebrzański Park Narodowy. Chcemy zakończyć dzień w Tykocinie, a po drodze zobaczyć Twierdzę Osowiec. Po zakupach i szybkim śniadaniu wsiadamy na rowery i jedziemy na drewniany mostek nad Biebrzą, którym przejeżdżałyśmy wczoraj. Piękne tereny, wszechogarniający błogi spokój i bardzo czysta woda, aż zachęcają do biwaku w tym miejscu. Niestety nam pozostaje tylko zachwyt nad tą okolicą i nadzieja, że jeszcze kiedyś będzie okazja tutaj wrócić..
niedziela, 24 lipca 2016
Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 8 ..Lipsk - Krasnybór - Dolistowo Stare - 53 km
Trasa: Lipsk - Jastrzębna Druga - Krasnybór - Sztabin - Mogilnice - Kopytkowo - Dolistowo Stare - 53 km
72 bociany :)
Na nic się zdała nasza wczesna pobudka, żeby wyjechać kiedy jest jeszcze chłodno. Po wyjściu na zewnątrz już wiemy, że czeka nas kolejny dzień pedałowania w upale. Jedyną pocieszającą rzeczą jest to że dzisiejsza trasa będzie krótka, bo mamy w planie zobaczyć Biebrzański Park Narodowy nie tylko z perspektywy siodełka rowerowego. Na popołudnie zaplanowałyśmy pieszą wycieczkę po uroczysku Grzędy i Rezerwacie przyrody "Czerwone Bagno", które znajdują się w basenie środkowym doliny Biebrzy. Ot taki trochę odpoczynek od roweru. Wyjeżdżając dostajemy od sąsiada zza płotu naszej agroturystyki, spory zapas świeżo zerwanych malin i wiśni. Jesteśmy mile zaskoczone, będziemy mieć smaczną przekąskę na drogę :) Wyjeżdżając z Lipska postanawiamy skrócić sobie trasę. Nie wracamy na Podlaski Szlak Bociani, tylko
szlakiem rowerowym jedziemy do miejscowości Jastrzębna Druga..
Etykiety:
parki narodowe,
po Polsce,
Podlasie,
Podlaski Szlak Bociani,
rezerwaty,
rowerem
piątek, 22 lipca 2016
Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 6 ..Hańcza - Udryn - Dębowo - Wigry - 109 km
Trasa: Hańcza - Udziejek - Udryn - Dębowo - Lipniak - Stary Folwark - Wigry - 109 km
54 bociany :)
Pogoda od rana nas nie rozpieszcza. Na osłodę tego ponurego dnia, jedziemy do sklepu po jeszcze ciepłe pączki i drożdżówki z makiem. Takie sobie dzisiaj robimy niezdrowe rowerowe śniadanie. Przegryzając pyszną bułę, spacerujemy drewnianym molo nad najgłębszym jeziorem w Polsce. Dziś wyglądającym dosyć majestatycznie i spowitym gdzieniegdzie mgłą. Jezioro Hańcza to rynnowe jezioro polodowcowe o głębokości około 108 metrów. Być na Suwalszczyźnie i nie zobaczyć Hańczy, to niedopuszczalne :)
sobota, 2 stycznia 2016
Zimowa Tarnica
Trasa: Wołosate - Przełęcz Krygowskiego - Tarnica - Przełęcz Goprowska - Kopa Bukowska - Halicz - Rozsypaniec - Przełęcz Bukowska - Wołosate - 18 km
Zawsze marzyło mi się zimowe wyjście w góry. Chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego momentu. Śniegu na dole jak na lekarstwo tylko szczyty przykryte białą pierzynką. Do tego mróz około -14 stopni, który szczypał w uszy ale też pięknie ozdobił drzewa, krzewy i trawy dookoła. Widoki bardzo malownicze wręcz bajkowe i na pewno warte porannej pobudki :)
Etykiety:
parki narodowe,
pieszo,
po Polsce,
podkarpackie,
w górach
niedziela, 15 listopada 2015
Rezerwat skalny Kornuty
Każda pora roku ma swój niepowtarzalny urok, dlatego cieszę się że do Magurskiego Parku Narodowego trafiłam akurat jesienią. No może mogłam wybrać trochę wcześniejszy termin, kiedy liście jeszcze nie opadły na ziemię ale teraz też jest pięknie :) Po pokonaniu ścieżki przyrodniczej Folusz rozpoczynamy wędrówkę do rezerwatu przyrody "Kornuty", który leży w otulinie Magurskiego Parku Narodowego. Z przystanku nr 10 ścieżki przyrodniczej mamy do wyboru dwa szlaki. Krótszy
Etykiety:
małopolska,
parki narodowe,
pieszo,
po Polsce,
podkarpackie,
rezerwaty,
w górach
Ścieżka przyrodnicza Folusz
Podobno nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani turyści :) Dlatego mimo pochmurnego nieba i niskiej temperatury, ciepło ubrani, z gorącą herbatą w termosie i prowiantem w plecaku jedziemy z samego rana do serca Beskidu Niskiego. Magurski Park Narodowy jest jednym z najbliżej położonych parków narodowych od naszego miejsca zamieszkania i wstyd się przyznać, ale najmniej przez nas poznanym. Leży on na granicy dwóch województw: małopolskiego i podkarpackiego. Liczne cerkwie, przydrożne krzyże i kapliczki, oryginalne łemkowskie chaty oraz cmentarze z I wojny światowej, to niewątpliwie interesujące obiekty etnograficzne i historyczne tego obszaru. Przez park narodowy przebiegają także liczne szlaki turystyczne m.in Główny Szlak Beskidzki
czwartek, 10 września 2015
Dzień 13: PKP Gdynia i podsumowanie
Trasa: Gdańsk - PKP Gdynia - 29 km + pociągiem do Krakowa
Ostatni dzień podróży miał rozpocząć się ok 7:00 rano, ale ostatecznie wstajemy w okolicach 10:00. Przed nami około 30 km do dworca kolejowego w Gdyni. W planie mieliśmy wyjechać wcześniej i przed odjazdem pociągu wstąpić jeszcze na plażę. Jest ciepło i słonecznie więc fajnie byłoby tak na koniec, poleniuchować nad Bałtykiem. Niestety za późno wstaliśmy i za bardzo nie mamy na to czasu. Muszę przyznać, że Gdańsk ma świetną infrastrukturę rowerową. Prawie 600 km ścieżek rowerowych, bardzo ułatwia rowerzystom przemieszczanie się po mieście. Do tego monitorowane parkingi dla rowerów i pętle rekreacyjne po najciekawszych zakątkach Gdańska, to naprawdę rozwiązania godne pozazdroszczenia. Fajne są też ustawione przy ścieżkach rowerowych liczniki, które odnotowują ilość przejeżdżających rowerów w ciągu doby. Wyobrażacie sobie, że przed południem mój rower był 500 którymś tam przejeżdżającym?! Myślę, że to świetny wynik jak na jeden punkt pomiarowy i dość wczesną godzinę :) W Sopocie niestety już nie jest tak kolorowo. Ścieżek jak na lekarstwo, na ulicę strach zjechać, a chodniki krzywe i dziurawe. Szkoda, że miasto nie bardzo dba o rowerzystów i chyba nie chętnie bierze przykład z sąsiedniego Gdańska. Od czasu do czasu zdarza nam się nieplanowane towarzystwo w podróży :) W pewnym momencie przyłącza się do nas rowerzysta. Z zaciekawieniem pyta skąd jesteśmy i dokąd jedziemy? W skrócie zdajemy mu relację z wycieczki i chyba jest pod nie małym wrażeniem :) Przez kilka minut miło sobie rozmawiamy, po czym nasz towarzysz życzy nam szerokiej drogi i skręca w boczną ulicę. Kilka minut później dojeżdżamy do Gdyni. Ścieżki rowerowe jakieś tutaj są i to całkiem przyzwoite. Na dworzec docieramy 2 godziny przed odjazdem pociągu, więc jedziemy do jakiejś baro-kawiarni na ulicę Starowiejską. Żurek mają tam naprawdę dobry choć bardziej przypomina zupę jarzynową, ale kawa to jakaś straszna lura. Pora wracać na dworzec kolejowy. Na peronie czeka na nas Pendolino..
środa, 9 września 2015
Dzień 12: Gdańsk jest piękny :)
Trasa: rowerowa przejażdżka w Gdańsku - 36 km
Wyjazd z Gdańska rozpoczynamy od odwiedzin w najważniejszym dla nas miejscu, czyli latarni morskiej. Dość nietypowej, bo posiadającej Kulę Czasu :) Niestety za jej pomocą nie cofniemy się w czasie, ani nie przeniesiemy się w przyszłość. Urządzenie to służyło kapitanom statków do ustawienia chronometrów okrętowych i nawigacji. Gdańska kula była pierwszą nad Morzem Bałtyckim i powstała w 1876 roku. W 1929 roku została zerwana przez sztorm i dopiero w 2008 roku doczekała się rekonstrukcji. Kula Czasu opada o godzinach: 12:00, 14:00, 16:00 i 18:00 i stanowi dziś nie lada atrakcję turystyczną..
poniedziałek, 7 września 2015
Dzień 10: Władysławowo - Jastrzębia Góra - Rozewie - Hel
Trasa: Władysławowo - Jastrzębia Góra - latarnia Rozewie - Władysławowo - Jastarnia - Hel - 63 km
Nie chce nam się dzisiaj wstać z łóżka, zgadnijcie dlaczego? Tak, zgadliście..leje! Można powiedzieć, że deszcz towarzyszy nam już trzeci dzień, nie licząc przerw między opadami. Patrząc na pochmurne dziś niebo wcale nie zapowiada się, że będzie lepiej. Prawdopodobnie będzie gorzej, sądząc po tym co przepowiadają w telewizyjnej pogodzie. No nic, nie ma się co załamywać tylko trzeba jechać dalej. Udaje nam się jeszcze opłukać rowery z piachu po wczorajszych leśnych wojażach i ruszamy na Przylądek Rozewie. Do latarni morskiej mamy około 6 km głównie pod górę. Droga jest fatalna, bo w większości wybrukowana kocimi łbami, a pseudo chodniki z ubitego piachu nie nadają się do jazdy przy takiej pogodzie. W końcu zajeżdżamy na plac przed Latarnią Morską Rozewie..
niedziela, 6 września 2015
Dzień 9: Łeba - Dębki - Władysławowo
Trasa: Łeba - latarnia Stilo - Lubiatowo - Białogóra - Dębki - Karwia - Jastrzębia Góra - Władysławowo - 74 km
Za oknem leje jak z cebra. Ponoć lało również przez całą noc. Nie wiem, bo spałam jak zabita po wczorajszej wydmowej wycieczce. Przez pogodę rozważamy opcję pozostania jeden dzień dłużej na kwaterze. Z drugiej strony jeśli jutro też będzie padało, to i tak musimy ruszyć w drogę + będziemy dodatkowo jeden dzień w plecy. Z wielkim trudem decydujemy się wyjechać jednak dzisiaj. Pogoda jest naprawdę okropna. Wiatr i zacinający ulewny deszcz zniechęca do wyjścia z ciepłego domu, a co dopiero do jazdy na rowerze. Moje wyschnięte przez noc buty po kilku minutach jazdy nabierają wody, nogi do kolan też mam zupełnie przemoczone. Resztę na szczęście zakrywa moja rowerowa peleryna. Z Łeby wyjeżdżamy w stronę Mierzei Sarbskiej, która oddziela jezioro Sarbsko od Bałtyku. Na jej terenie został utworzony rezerwat przyrody o takiej samej nazwie. Obejmuje on ochroną piękne bory bażynowe, bory bagienne oraz olsy i nadmorskie ruchome wydmy paraboliczne. Droga jest tak urzekająca, że nawet nie zauważam kiedy przestaje padać...
sobota, 5 września 2015
Dzień 8: Łeba
Trasa: spacer po Ruchomych Wydmach
Po prawie tygodniu nieprzerwanej jazdy, należy nam się chwila wytchnienia. Nadszedł długo wyczekiwany dzień bez rowerów, z marzeniami o kąpieli w morzu i opalaniem na plaży. Niestety raczej na marzeniach się dzisiaj skończy, przynajmniej co do pluskania we wodzie i wygrzewania na piasku, bo termometr pokazuje tylko +10 stopni. Mimo słonecznej pogody, strasznie wieje. Łukasz idzie na taras sprawdzić czy przez noc nasze ubrania z suszarki nie pofrunęły do sąsiadów. Jeśli jutro nadal będzie tak wiało w plecy to świetnie. Jeśli kierunek wiatru ulegnie zmianie o 180 stopni, to dalsza droga będzie drogą przez mękę. Odganiam od siebie te czarne myśli i staram się skupić na przyjemnościach dnia dzisiejszego :) Po śniadaniu wiedzeni ciekawością udajemy się na główny deptak blisko plaży, gdzie stoją stragany w których można kupić praktycznie wszystko. Biżuterię, ubrania, buty, pełne wyposażenie plażowicza, widokówki, tandetne pamiątki i tu załamałam ręce.. oscypki z grilla. Brakuje tylko ciupagi :( No cóż.. Mijając Muzeum Erotyki dochodzimy do Skweru Rybaka, obok którego postój mają melexy jeżdżące do Rąbki. Za 6 zł od osoby jedziemy na główny parking przy wejściu do Słowińskiego Parku Narodowego. Jest tutaj możliwość skorzystania z wypożyczalni rowerów ( 9 zł/godzina ) lub z
melexów, które w kilka minut dowiozą Was pod same wydmy za 15 zł w jedną
stronę! My wolimy się przespacerować, bo po drodze jest wyrzutnia rakiet
którą chcemy zobaczyć.. czwartek, 3 września 2015
Dzień 6: Jarosławiec - Ustka - Smołdzino
Trasa: latarnia morska w Jarosławcu - Łącko - Zaleskie - Duninowo - latarnia morska w Ustce - Wytowno - Objazda - Czysta - Gardna Wielka - Smołdzino - 73 km
Dziś już półmetek naszej rowerowej podróży. Na każdym urlopie gdy jest fajnie, czas upływa w jakimś przyspieszonym tempie. Przez to, że całe dnie mamy wypełnione jazdą to czasem zapominamy jaki jest dzień tygodnia. Lubię ten beztroski stan kiedy nic po za pięknymi widokami i zastanawianiem się jakie atrakcje przed nami, nie zaprząta mi głowy :) Wczoraj do Jarosławca dotarliśmy już o zmroku, wiec nie było szans na zwiedzanie latarni morskiej. Za to dziś jest ona punktem numer 1 na naszej trasie. Zanim jednak ją odwiedzimy, to podjeżdżamy na chwilę pod pomnik rybaka. Jest to jeden z nielicznych pomników podczas naszej wycieczki, który mi się podoba. Symbolizuje on rybackie korzenie Jarosławca. Spod pomnika mamy kilka kroków do latarni. Przed wejściem przeżywamy chwilę niepokoju. Na drzwiach wisi kartka informującą, że latarnia jest czynna dopiero od 15:00-18:00. Jak to? Jest 9:00 rano, a my musimy tutaj siedzieć do 15:00? W głowie przeliczam jak bardzo będziemy przez dzisiejszy dzień z kilometrami w plecy, kiedy zauważam uchylone drzwi do środka. Jednak ktoś jest wewnątrz..
środa, 2 września 2015
Dzień 5: Mielno - Darłowo - Jarosławiec
Trasa: Mielno - Osieki - Iwięcino - Bukowo Morskie - Dąbki - latarnia w Darłowie - Jarosławiec - 69 km
Wybrzeże to nie tylko morze, ale także piękne jeziora. Zaraz za Mielnem zatrzymujemy się nad brzegiem jednego z nich :) Jezioro Jamno jest 9 pod względem wielkości jeziorem w Polsce. Faktycznie drugi brzeg jest tak odległy, że ciężko dostrzec co się na nim dzieje. Co jest we wodzie także, bo niestety jezioro nie jest zbyt czystym zbiornikiem. Trafia do niego woda z okolicznej oczyszczalni ścieków i gorzelni, a także wody spływające z okolicznych pół..
wtorek, 1 września 2015
Dzień 4: Mrzeżyno - Kołobrzeg - Mielno
Trasa: Mrzeżyno - Dźwirzyno - latarnia morska w Kołobrzegu - Ustronie Morskie - latarnia morska w Gąskach - Chłopy - Mielno - 69 km
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Dzień 3: Dziwnów - Niechorze - Trzebiatów - Mrzeżyno
Trasa: Dziwnów - Dziwnówek - Łukęcin - Pobierowo - Trzęsacz - Rewal - latarnia morska w Niechorzu - Pogorzelica - Konarzewo - Trzebiatów - Trzebusz - Mrzeżyno - 69 km
niedziela, 30 sierpnia 2015
Dzień 2: Świnoujście - Międzyzdroje - Dziwnów
Trasa: latarnia morska Świnoujście - Międzyzdroje - Wisełka - latarnia morska Kikut - Kołczewo - Międzywodzie - Dziwnów - 62 km
Dziś pierwszy dzień na rowerze, początek naszej rowerowej wycieczki a już od rana czeka nas niemiła niespodzianka. Nie możemy znaleźć klucza do domku. Rzucony wczorajszego wieczoru na stół, przez noc rozpływa się w powietrzu. Przerzucamy wszystko do góry nogami po kilka razy, nawet zaglądamy w kwiatki na rabacie przed wejściem i przeglądamy trawnik wokół. Niestety bez rezultatu. Spakowani jedziemy do recepcji, gdzie jak się okazuje nie mają zapasowych kluczy do domków. Jasne! Mało tego w związku z tym musimy zapłacić za zgubę 50 zł! Wściekli przerzucamy jeszcze raz rzeczy w sakwach przed recepcją z nadzieją, że klucz się gdzieś tutaj schował. Ostatecznie pozostaje nam zapłacić. Z moich uwag na temat brudu w domku, Pani w recepcji totalnie nic sobie nie robi..no cóż. W minorowych nastrojach opuszczamy kemping i jedziemy w stronę granicy polsko-niemieckiej. Co za początek urlopu..
sobota, 29 sierpnia 2015
Dzień 1: Świnoujście
Trasa: spacer po Świnoujściu
Pierwszy dzień nad morzem wita nas piękną, słoneczną pogodą :) Po kilkunastogodzinnej jeździe samochodem w końcu dojeżdżamy do Świnoujścia. Mimo zmęczenia całonocną podróżą marzymy o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się na plaży, jednak w pierwszej kolejności udajemy się do informacji turystycznej w poszukiwaniu noclegu. Dwie pracujące tam Panie miło informują nas, że nawet po sezonie nie mamy szans na jednodniowy nocleg na kwaterach prywatnych, bo to się wynajmującym nie opłaca po czym proponują nam zakwaterowanie w jakiś drogich pensjonatach. Dobrze, że przed wyjazdem przeczytałam w internecie w relacjach innych rowerzystów, że jest to nie prawda :) Grzecznie więc dziękujemy, bierzemy parę darmowych rowerowych przewodników po mieście, jakieś mapy, informator z noclegami i wychodzimy. Okazuje się, że foldery zawierają same oferty noclegowe w hotelach, pensjonatach i na kempingach. Trochę jesteśmy zmartwieni takim obrotem sprawy, ale skoro dziś jest nas czwórka to postanawiamy wynająć domek. Spieszymy się, chcielibyśmy szybko się rozpakować i ten chyba właśnie pośpiech przyczynia się do naszej zguby ;) Dzwonimy pod numer telefonu kempingu Relaks, który znajduje się blisko morza. Zostajemy poinformowani, że mają ostatni wolny domek w cenie 200zł za dobę. Na zdjęciach wygląda to całkiem nieźle. Na miejscu już nie koniecznie, kompletnie nie wart tej ceny. Czas się tutaj zatrzymał dobre 20 lat temu, w domku brudno. Jesteśmy wkurzeni, ale po męczącej podróży nie mamy chęci ani czasu na szukanie czegoś innego. Jedną noc jakoś przebolejemy, ale szukającym noclegu w Świnoujściu nie polecam tego miejsca..



















