Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rowerem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rowerem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 czerwca 2017

Rowerem z Warszawy do zamku w Czersku


Trasa: Warszawa ( Most Siekierkowski ) - Góra Kalwaria - zamek w Czersku - Otwock - Sulejówek - 90 km

 Jak niewiele potrzeba, żeby w tak dużym mieście jak Warszawa móc odpocząć na łonie przyrody i znaleźć ucieczkę od zgiełku miasta. Oczywiście wystarczy wsiąść na rower tak jak my. Dzisiejsze święto i piękną pogodę wykorzystujemy na rowerową wycieczkę do zamku w Czersku. Zbiórka o godzinie 8 rano przy Moście Siekierkowskim po jego zachodniej stronie i ruszamy w trasę w siedmioosobowej grupie. Już sam początek ścieżki rowerowej bardzo mi się podoba. Dobrze ubita nawierzchnia, wykoszony wał i rozległe łąki sprawiają, że nawet biało czerwone kominy Elektrociepłowni Siekierki zasługują dzisiaj na zdjęcie :)

rower

poniedziałek, 25 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 9 ..Dolistowo - Goniądz - Tykocin - 100 km


Trasa: Dolistowo - Jadeszki - Białosuknia - Goniądz - Dobarz - Laskowiec - Słomianka - Tykocin - 100 km

79 bocianów :)

 Dziś opuszczamy Biebrzański Park Narodowy. Chcemy zakończyć dzień w Tykocinie, a po drodze zobaczyć Twierdzę Osowiec. Po zakupach i szybkim śniadaniu wsiadamy na rowery i jedziemy na drewniany mostek nad Biebrzą, którym przejeżdżałyśmy wczoraj. Piękne tereny, wszechogarniający błogi spokój i bardzo czysta woda, aż zachęcają do biwaku w tym miejscu. Niestety nam pozostaje tylko zachwyt nad tą okolicą i nadzieja, że jeszcze kiedyś będzie okazja tutaj wrócić.. 

rzeka

niedziela, 24 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 8 ..Lipsk - Krasnybór - Dolistowo Stare - 53 km



Trasa: Lipsk - Jastrzębna Druga - Krasnybór - Sztabin - Mogilnice - Kopytkowo - Dolistowo Stare - 53 km

 72 bociany :)

 Na nic się zdała nasza wczesna pobudka, żeby wyjechać kiedy jest jeszcze chłodno. Po wyjściu na zewnątrz już wiemy, że czeka nas kolejny dzień pedałowania w upale. Jedyną pocieszającą rzeczą jest to że dzisiejsza trasa będzie krótka, bo mamy w planie zobaczyć Biebrzański Park Narodowy nie tylko z perspektywy siodełka rowerowego. Na popołudnie zaplanowałyśmy pieszą wycieczkę po uroczysku Grzędy i Rezerwacie przyrody "Czerwone Bagno", które znajdują się w basenie środkowym doliny Biebrzy. Ot taki trochę odpoczynek od roweru. Wyjeżdżając dostajemy od sąsiada zza płotu naszej agroturystyki, spory zapas świeżo zerwanych malin i wiśni. Jesteśmy mile zaskoczone, będziemy mieć smaczną przekąskę na drogę :) Wyjeżdżając z Lipska postanawiamy skrócić sobie trasę. Nie wracamy na Podlaski Szlak Bociani, tylko  szlak rowerowy zielony  szlakiem rowerowym jedziemy do miejscowości Jastrzębna Druga..

rower

sobota, 23 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 7 ..Wigry - Głęboki Bród - Płaska - Rudawka - Lipsk - 84 km



Trasa: Wigry - Mikołajewo - Sarnetki - Głęboki Bród - Strzelcowizna - Płaska - Mikaszówka - Rygol - Rudawka - Wołkusz - Lipsk - 84 km

27 bocianów :)

 Nie spałyśmy tej nocy do godziny 2:30, bo wczoraj tuż przed północą przyjechała na nocleg grupa rozwrzeszczanych facetów w świetnych humorach. Tłukli się w kuchni, pili piwo i rechotali ze śmiechu. Za nic sobie mieli to, że nie są jedynymi wczasowiczami w tym domu. O dziwo właściciel nie interweniował, co nas również dość mocno zdenerwowało. Kiedy już byłyśmy u kresu wytrzymałości i chciałyśmy same załatwić sprawę, nagle impreza ucichła. Po około 4h snu, czyli gdzieś krótko po 7:00 zaczynamy się zbierać do dalszej podróży. W planie na pierwszym miejscu jest znalezienie bankomatu. Okazuje się, że jest jeden w miejscowości Płaska..

Wigry

piątek, 22 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 6 ..Hańcza - Udryn - Dębowo - Wigry - 109 km


Trasa: Hańcza - Udziejek - Udryn - Dębowo - Lipniak - Stary Folwark - Wigry - 109 km

54 bociany :)

 Pogoda od rana nas nie rozpieszcza. Na osłodę tego ponurego dnia, jedziemy do sklepu po jeszcze ciepłe pączki i drożdżówki z makiem. Takie sobie dzisiaj robimy niezdrowe rowerowe śniadanie. Przegryzając pyszną bułę, spacerujemy drewnianym molo nad najgłębszym jeziorem w Polsce. Dziś wyglądającym dosyć majestatycznie i spowitym gdzieniegdzie mgłą. Jezioro Hańcza to rynnowe jezioro polodowcowe o głębokości około 108 metrów. Być na Suwalszczyźnie i nie zobaczyć Hańczy, to niedopuszczalne :)

Jezioro Hancza

czwartek, 21 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 5.. Gołdap - Stańczyki - Hańcza - 66 km



Trasa: Gołdap - Dubieninki - Stańczyki - Hańcza - 66 km

17 bocianów :)

 
 Gołdap jest jedynym miastem uzdrowiskowym na Warmii i Mazurach. Ponoć może się również poszczycić najczystszym powietrzem w Polsce. Nie mamy w planie szczegółowego zwiedzania miasta, więc od razu po śniadaniu udajemy się w kierunku jednej z jego największych atrakcji. Poprzednia wieża ciśnień w której byłyśmy znajdowała się w Giżycku. Wtedy obiecałyśmy sobie, że odwiedzając kolejną usiądziemy i napijemy się kawy z widokiem na Gołdap. Wieża została wybudowana w 1905 roku i znajduje się przy ulicy Paderewskiego. Raczej łatwo ją znaleźć, bo widać ją z daleka. Budowla przetrwała dwie wojny światowe w bardzo dobrym stanie. W 1986 roku w wyniku pęknięcia zbiornika została wyłączona ze swojej funkcji, jaką było zaopatrywanie mieszkańców w wodę. Następnie zaczęła popadać w ruinę, aż do 2008 roku kiedy to nowy właściciel Henryk Górny zdecydował się ją wyremontować. I tak oto od kilku lat, wieża ciśnień jest nie małą atrakcją turystyczną..

atrakcje

środa, 20 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 4.. ..Pierkunowo - Sztynort - Węgorzewo - Banie Mazurskie - Gołdap - 101 km


Trasa: Pierkunowo - Świdry - Harsz - Sztynort - Mamerki - Węgorzewo - Budry - Banie Mazurskie - Okrasin - Gołdap - 101 km


38 bocianów :)

 To już drugi tak piękny poranek nad jeziorem podczas naszego wyjazdu. Niestety ostatni w trzyosobowym składzie. Kasia musi nas dziś opuścić i wrócić do Warszawy. Udaje jej się znaleźć transport z Giżycka do stolicy dopiero w godzinach popołudniowych, więc do tego czasu postanawia nam towarzyszyć jeszcze przez kilka kilometrów, ale już bez bagaży..

jezioro

wtorek, 19 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 3 ..Mikołajki - Prażmowo - Giżycko - Pierkunowo - 53 km


Trasa: Mikołajki - Woźnice - Prażmowo - Bogaczewo - Giżycko - Pierkunowo - 53 km

11 bocianów :)

 Cała noc to jeden wielki przerywany sen, połączony z próbą znalezienia jakiejś komfortowej pozycji do spania. Większą część nocy przesypiam na boku, więc rano ból barku daje mi się we znaki podwójnie. Do tego wzrastająca w namiocie temperatura, zmusza nas do jego opuszczenia tuż po wschodzie słońca. Ma to swoje plusy, bo mamy więcej czasu na objazdówkę po Mikołajkach i Giżycku. Może nawet uda nam się spędzić popołudnie nad brzegiem Jeziora Kisajno w Pierkunowie, gdzie planujemy nocleg. Pakujemy cały nasz dobytek z powrotem na rowery i idziemy do jadalni w budynku obok, zrobić sobie śniadanie..

pole namiotowe

poniedziałek, 18 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 2 .. Mrozy Wielkie ( Ełk ) - Skomack Wielki - Orzysz - Łuknajno - Mikołajki - 80 km


Trasa: Mrozy Wielkie ( Ełk ) - Bartosze - Rogalik - Skomack Wielki - Odoje - Orzysz - Suchy Róg - Łuknajno - Mikołajki - 80 km

36 bocianów :)

 W Mrozach Wielkich nie ma sklepu spożywczego. Wróć! Jest ale tylko z konserwami i słodyczami, chleba ani bułki nie kupię. Dziwny jakiś. Co mi po konserwie, jak nie mam jej z czym zjeść? Razem z Asią zrezygnowane wracamy na kwaterę. Kasia wyleguje się jeszcze w łóżku, a my idziemy z gorącą herbatą i śniadaniem nad jezioro. Mój posiłek to ciasto i banan, którymi ratuje mnie Asia żebym nie padła z głodu, zanim kupię sobie coś konkretnego do jedzenia. Siadamy na ławeczce, na końcu drewnianego pomostu i delektujemy się miło rozpoczętym dniem. Nocleg tutaj, to był świetny pomysł. Szczerze mówiąc, aż żal nam stąd wyjeżdżać choć pogoda na plażowanie nie jest odpowiednia. Chyba tak bardzo nas urzekła lokalizacja tego miejsca, tuż nad samym brzegiem jeziora..

noclegi

niedziela, 17 lipca 2016

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: dzień 1 ..PKP Warszawa Wschodnia - Augustów - Mrozy Wielkie ( Ełk ) - 64 km


Trasa: PKP Warszawa Wschodnia - Augustów - Białobrzegi - Bargłów Kościelny - Borzymy - Sypitki - Sordachy - Mrozy Wielkie ( Ełk ) - 64 km

73 bociany :)


  Pociąg rusza z dworca Warszawa Wschodnia do Augustowa o 7:44, więc wstaję bardzo wcześnie. Towarzyszy mi lekki niepokój, już sama nie wiem czy spowodowany tym że mam spędzić urlop z zupełnie obcymi mi osobami, czy tym co nam dzisiaj może zaserwować PKP? Dziewczyny znam tylko z Internetu, z kilku wspólnych rozmów. Co będzie jeśli się nie dogadamy? Co jeśli w trakcie wycieczki rozmyślą się i zostanę sama z dylematem - wracać do domu czy jechać dalej w pojedynkę? Takie pytania krążą w mojej głowie od rana. Szykuję sobie herbatę i kanapki na drogę, kontroluję jeszcze bagaż i ruszam na dworzec. Po wgramoleniu się z ciężkim rowerem na peron, czekam na dziewczyny. Z minuty na minutę robi się coraz bardziej tłoczno. W końcu dostrzegam w tłumie Asię i Kasię. Od razu po przywitaniu się omawiamy strategię pakowania rowerów do pociągu, żeby zrobić to jak najszybciej i jak najbardziej sprawnie. Wnętrze przedziału rowerowego okazuje się dość ciasne, więc przeciskamy się między wiszącymi już rowerami. Podczas zakładania moich dwóch kółek na wieszak przypominam sobie, że klucz do u-locka został w samochodzie. Cóż, będę przez cały urlop wozić 1,5 kg na darmo. Na czas podróży pociągiem Asia spina nasze rowery razem, po czym z ulgą rozsiadamy się w naszym przedziale. Mamy 4 godziny na wzajemne zapoznanie się, zanim dojedziemy do Augustowa. Ładujemy nasze wewnętrzne akumulatory jakimiś kanapkami i słodyczami, przeglądamy mapy, omawiamy miejsca na naszej trasie i planujemy ewentualny dystans na dziś. W przedziale obok z zepsutego nawiewu dmucha bardzo ciepłe powietrze, które mimo otwartego okna zmusza naszych sąsiadów do poszukania sobie innego miejsca w pociągu. Konduktor rozkłada ręce. U nas jest dość znośnie. Pełny żołądek, rytmiczne bujanie wagonu i przytulne ciepło stwarzają mi idealne warunki do tego żeby bardzo szybko zapaść w sen. Chwilę później Kasia idzie w moje ślady..

pociag

Rowerowe Mazury i Podlaski Szlak Bociani: wstęp i przygotowania


Trasa:  Augustów - Ełk - Mikołajki - Giżycko - Węgorzewo - Gołdap - Stańczyki - Udryn - Wigry - Rudawka - Lipsk - Goniądz - Tykocin - Suraż - Narew - Białowieża - 952 km


 Kolejne lato i kolejny upragniony urlop na rowerze. Jak raz się pojedzie na taką wyprawę, to szybko łapie się bakcyla na kolejną. Już podczas zeszłorocznej wycieczki obmyślałam trasę na ten rok. Obiecałam sobie wtedy, że następnym razem przejadę Podlaski Szlak Bociani albo zrobię jakąś objazdówkę na Mazurach. Stało się :) Jestem podwójnie szczęśliwa, bo przejechałyśmy trasę o ponad 400 km dłuższą niż wstępnie zakładałam. Właśnie! Przejechałyśmy, bo w tym roku postawiłam na wyjazd w damskim gronie. Mało tego, po raz pierwszy odważyłam się jechać z osobami których totalnie nie znam. Żeby je znaleźć dałam ogłoszenie w Internecie. Zgłosiło się kilkanaście zainteresowanych osób. Ostatecznie zdecydowałam się ruszyć w trasę z Asią i Kasią :)


poniedziałek, 30 maja 2016

Żółty szlak rowerowy wokół Sandomierza "Sandomierskie Krajobrazy"


Trasa: Jezioro Tarnobrzeskie - Tarnobrzeg ( os. Wielowieś ) - Koćmierzów - Sandomierz ( os. Baczyńskiego ) - Sandomierz ( os.Nadbrzezie ) - Trześń - Zabrody - Tarnobrzeg ( os. Wielowieś ) - Jezioro Tarnobrzeskie - 47 km

 W sobotę 28 maja miałam okazję brać udział w II Roztoczańskim Rajdzie Rowerowym po Roztoczu Lubaczowskim, gdzie każdy z uczestników prócz pamiątkowych gadżetów dostał Atlas Rowerowy województwa podkarpackiego Green Velo. Znajdują się w nim mapki z przebiegiem szlaku przez nasze województwo i - co bardzo mnie ucieszyło - również lokalne trasy rowerowe. Nie byłabym sobą, gdybym nie zechciała ich sprawdzić. Sandomierz i okolice są bardzo ładne, więc do testów jako pierwszy wybrałam sobie Żółty Szlak Rowerowy wokół Sandomierza "Sandomierskie Krajobrazy". Nazwa brzmi zachęcająco, więc prawdopodobnie będzie ładnie :) Szlak ma około 22 kilometrów długości i zatacza koło więc można go rozpocząć w każdym miejscu, które wymieniłam powyżej w opisie przebiegu trasy zaczynając od osiedla Wielowieś i na nim kończąc. Jeśli ktoś czuje niedosyt kilometrów tak jak ja, to niech zacznie i skończy przy Jeziorze Tarnobrzeskim. Trasa oznakowana jest znakami  szlak rowerowy żółty  namalowanymi na słupach lub drzewach, więc na pewno nie zabłądzicie. W Sandomierzu, a konkretnie na terenie osiedla Nadbrzezie łączy się ona ze szlakiem Green Velo i towarzyszy mu aż do MOR-u ( Miejsca Obsługi Rowerzystów ) we wsi Trześń. Szlak to głównie drogi asfaltowe o małym natężeniu ruchu, jedynie w jego końcowym najładniejszym etapie pedałujemy po polnej szutrowej drodze. Ale po kolei :)

trasy rowerowe

czwartek, 10 września 2015

Dzień 13: PKP Gdynia i podsumowanie


Trasa: Gdańsk - PKP Gdynia - 29 km + pociągiem do Krakowa 

 Ostatni dzień podróży miał rozpocząć się ok 7:00 rano, ale ostatecznie wstajemy w okolicach 10:00. Przed nami około 30 km do dworca kolejowego w Gdyni. W planie mieliśmy wyjechać wcześniej i przed odjazdem pociągu wstąpić jeszcze na plażę. Jest ciepło i słonecznie więc fajnie byłoby tak na koniec, poleniuchować nad Bałtykiem. Niestety za późno wstaliśmy i za bardzo nie mamy na to czasu. Muszę przyznać, że Gdańsk ma świetną infrastrukturę rowerową. Prawie 600 km ścieżek rowerowych, bardzo ułatwia rowerzystom przemieszczanie się po mieście. Do tego monitorowane parkingi dla rowerów i pętle rekreacyjne po najciekawszych zakątkach Gdańska, to naprawdę rozwiązania godne pozazdroszczenia. Fajne są też ustawione przy ścieżkach rowerowych liczniki, które odnotowują ilość przejeżdżających rowerów w ciągu doby. Wyobrażacie sobie, że przed południem mój rower był 500 którymś tam przejeżdżającym?! Myślę, że to świetny wynik jak na jeden punkt pomiarowy i dość wczesną godzinę :) W Sopocie niestety już nie jest tak kolorowo. Ścieżek jak na lekarstwo, na ulicę strach zjechać, a chodniki krzywe i dziurawe. Szkoda, że miasto nie bardzo dba o rowerzystów i chyba nie chętnie bierze przykład z sąsiedniego Gdańska. Od czasu do czasu zdarza nam się nieplanowane towarzystwo w podróży :) W pewnym momencie przyłącza się do nas rowerzysta. Z zaciekawieniem pyta skąd jesteśmy i dokąd jedziemy? W skrócie zdajemy mu relację z wycieczki i chyba jest pod nie małym wrażeniem :) Przez kilka minut miło sobie rozmawiamy, po czym nasz towarzysz życzy nam szerokiej drogi i skręca w boczną ulicę. Kilka minut później dojeżdżamy do Gdyni. Ścieżki rowerowe jakieś tutaj są i to całkiem przyzwoite. Na dworzec docieramy 2 godziny przed odjazdem pociągu, więc jedziemy do jakiejś baro-kawiarni na ulicę Starowiejską. Żurek mają tam naprawdę dobry choć bardziej przypomina zupę jarzynową, ale kawa to jakaś straszna lura. Pora wracać na dworzec kolejowy. Na peronie czeka na nas Pendolino..

Pendolino

środa, 9 września 2015

Dzień 12: Gdańsk jest piękny :)


Trasa: rowerowa przejażdżka w Gdańsku - 36 km

 Wyjazd z Gdańska rozpoczynamy od odwiedzin w najważniejszym dla nas miejscu, czyli latarni morskiej. Dość nietypowej, bo posiadającej Kulę Czasu :) Niestety za jej pomocą nie cofniemy się w czasie, ani nie przeniesiemy się w przyszłość. Urządzenie to służyło kapitanom statków do ustawienia chronometrów okrętowych i nawigacji. Gdańska kula była pierwszą nad Morzem Bałtyckim i powstała w 1876 roku. W 1929 roku została zerwana przez sztorm i dopiero w 2008 roku doczekała się rekonstrukcji. Kula Czasu opada o godzinach: 12:00, 14:00, 16:00 i 18:00 i stanowi dziś nie lada atrakcję turystyczną..

latarnia morska
 

wtorek, 8 września 2015

Dzień 11: Hel - Gdynia - Gdańsk


Trasa: Hel - statkiem do Gdyni - Sopot - Gdańsk - 35 km

 Nasz plan skorzystania z pociągu o którym pisałam wczoraj, niestety nie zostanie zrealizowany. Od rana wieje bardzo silny wiatr i oczywiście pada deszcz. Momentami tak duży, że niewiele widać. Jesteśmy zmuszeni zrezygnować z jazdy przez Władysławowo i Puck do Gdyni. Wybieramy krótszą opcję, a mianowicie przepłynięcie wodnym tramwajem z Helu do Trójmiasta. Nie ukrywam, że czuję się z tym źle. Chciałam naprawdę przejechać całe wybrzeże, a takie rozwiązanie traktuję jako małe oszustwo. Cóż, pogoda jest jedną z rzeczy na które nie mamy żadnego wpływu. Wykorzystujemy więc przerwę między kolejnymi opadami deszczu i kiedy na moment pokazuje się słońce, jedziemy na rowerach do portu. Nasz wodny tramwaj do Gdyni odpływa o godzinie 15:00, więc mamy jeszcze kilka godzin na wycieczkę po mieście i okolicy.. 

plaża

poniedziałek, 7 września 2015

Dzień 10: Władysławowo - Jastrzębia Góra - Rozewie - Hel


Trasa: Władysławowo - Jastrzębia Góra - latarnia Rozewie - Władysławowo - Jastarnia - Hel - 63 km

  Nie chce nam się dzisiaj wstać z łóżka, zgadnijcie dlaczego? Tak, zgadliście..leje! Można powiedzieć, że deszcz towarzyszy nam już trzeci dzień, nie licząc przerw między opadami. Patrząc na pochmurne dziś niebo wcale nie zapowiada się, że będzie lepiej. Prawdopodobnie będzie gorzej, sądząc po tym co przepowiadają w telewizyjnej pogodzie. No nic, nie ma się co załamywać tylko trzeba jechać dalej. Udaje nam się jeszcze opłukać rowery z piachu po wczorajszych leśnych wojażach i ruszamy na Przylądek Rozewie. Do latarni morskiej mamy około 6 km głównie pod górę. Droga jest fatalna, bo w większości wybrukowana kocimi łbami, a pseudo chodniki z ubitego piachu nie nadają się do jazdy przy takiej pogodzie. W końcu zajeżdżamy na plac przed Latarnią Morską Rozewie..  
 
latarnia morska

niedziela, 6 września 2015

Dzień 9: Łeba - Dębki - Władysławowo


Trasa: Łeba - latarnia Stilo - Lubiatowo - Białogóra - Dębki - Karwia - Jastrzębia Góra - Władysławowo - 74 km

  Za oknem leje jak z cebra. Ponoć lało również przez całą noc. Nie wiem, bo spałam jak zabita po wczorajszej wydmowej wycieczce. Przez pogodę rozważamy opcję pozostania jeden dzień dłużej na kwaterze. Z drugiej strony jeśli jutro też będzie padało, to i tak musimy ruszyć w drogę + będziemy dodatkowo jeden dzień w plecy. Z wielkim trudem decydujemy się wyjechać jednak dzisiaj. Pogoda jest naprawdę okropna. Wiatr i zacinający ulewny deszcz zniechęca do wyjścia z ciepłego domu, a co dopiero do jazdy na rowerze. Moje wyschnięte przez noc buty po kilku minutach jazdy nabierają wody, nogi do kolan też mam zupełnie przemoczone. Resztę na szczęście zakrywa moja rowerowa peleryna. Z Łeby wyjeżdżamy w stronę Mierzei Sarbskiej, która oddziela jezioro Sarbsko od Bałtyku. Na jej terenie został utworzony rezerwat przyrody o takiej samej nazwie. Obejmuje on ochroną piękne bory bażynowe, bory bagienne oraz olsy i nadmorskie ruchome wydmy paraboliczne. Droga jest tak urzekająca, że nawet nie zauważam kiedy przestaje padać...

Rezerwat Mierzeja Sarbska

sobota, 5 września 2015

Dzień 8: Łeba


Trasa: spacer po Ruchomych Wydmach 

  Po prawie tygodniu nieprzerwanej jazdy, należy nam się chwila wytchnienia. Nadszedł długo wyczekiwany dzień bez rowerów, z marzeniami o kąpieli w morzu i opalaniem na plaży. Niestety raczej na marzeniach się dzisiaj skończy, przynajmniej co do pluskania we wodzie i wygrzewania na piasku, bo termometr pokazuje tylko +10 stopni. Mimo słonecznej pogody, strasznie wieje. Łukasz idzie na taras sprawdzić czy przez noc nasze ubrania z suszarki nie pofrunęły do sąsiadów. Jeśli jutro nadal będzie tak wiało w plecy to świetnie. Jeśli kierunek wiatru ulegnie zmianie o 180 stopni, to dalsza droga będzie drogą przez mękę. Odganiam od siebie te czarne myśli i staram się skupić na przyjemnościach dnia dzisiejszego :) Po śniadaniu wiedzeni ciekawością udajemy się na główny deptak blisko plaży, gdzie stoją stragany w których można kupić praktycznie wszystko. Biżuterię, ubrania, buty, pełne wyposażenie plażowicza, widokówki, tandetne pamiątki i tu załamałam ręce.. oscypki z grilla. Brakuje tylko ciupagi :( No cóż.. Mijając Muzeum Erotyki dochodzimy do Skweru Rybaka, obok którego postój mają melexy jeżdżące do Rąbki. Za 6 zł od osoby jedziemy na główny parking przy wejściu do Słowińskiego Parku Narodowego. Jest tutaj możliwość skorzystania z wypożyczalni rowerów ( 9 zł/godzina ) lub z melexów, które w kilka minut dowiozą Was pod same wydmy za 15 zł w jedną stronę! My wolimy się przespacerować, bo po drodze jest wyrzutnia rakiet którą chcemy zobaczyć..

Ruchome Wydmy

piątek, 4 września 2015

Dzień 7: Smołdzino - Czołpino - Kluki - Łeba


Trasa: Smołdzino - latarnia morska Czołpino - Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach - Skórzyno - Zgierz - Izbica - Żarnowska - Łeba - 55 km

  Dzień zapowiada się dość atrakcyjnie. Mamy w planie zwiedzić latarnię morska w Czołpinie, Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach i przeprawić się przez bagna do Łeby :) Póki co jesteśmy jeszcze w Smołdzinie. Z samego rana sprawdzam w internecie czas wędrówki na wzgórze Rowokół. Niestety wejście i zejście zajęłoby nam zbyt dużo czasu i musimy zrezygnować z tej wycieczki. Szkoda, bo z platformy widokowej na szczycie rozciąga się ponoć piękny widok na cały Słowiński Park Narodowy i meandrującą rzekę Łupawę. We wczesnym średniowieczu Rowokół był miejscem pogańskiego kultu. W małej, nieistniejącej już świątyni na szczycie rozpalano ogniska, które czyniły wzgórze ważnym punktem nawigacyjnym dla żeglarzy. Na jego zboczu ulokowane jest wczesnośredniowieczne grodzisko datowane na IX–XI w. Cóż, może innym razem. Dziś pozostaje nam objazdówka po wsi. W Smołdzinie znajduje się Muzeum Przyrodnicze Słowińskiego Parku Narodowego, które istnieje tu od 1974 roku. Na ekspozycjach ukazane są najważniejsze ekosystemy parku narodowego: plaży, wydm, lasów, morza i jezior jak również eksponaty archeologiczne jakimi posługiwała się ludność zamieszkująca Pomorze..

muzeum

czwartek, 3 września 2015

Dzień 6: Jarosławiec - Ustka - Smołdzino


Trasa: latarnia morska w Jarosławcu - Łącko - Zaleskie - Duninowo - latarnia morska w Ustce - Wytowno - Objazda - Czysta - Gardna Wielka - Smołdzino - 73 km

  Dziś już półmetek naszej rowerowej podróży. Na każdym urlopie gdy jest fajnie, czas upływa w jakimś przyspieszonym tempie. Przez to, że całe dnie mamy wypełnione jazdą to czasem zapominamy jaki jest dzień tygodnia. Lubię ten beztroski stan kiedy nic po za pięknymi widokami i zastanawianiem się jakie atrakcje przed nami, nie zaprząta mi głowy :) Wczoraj do Jarosławca dotarliśmy już o zmroku, wiec nie było szans na zwiedzanie latarni morskiej. Za to dziś jest ona punktem numer 1 na naszej trasie. Zanim jednak ją odwiedzimy, to podjeżdżamy na chwilę pod pomnik rybaka. Jest to jeden z nielicznych pomników podczas naszej wycieczki, który mi się podoba. Symbolizuje on rybackie korzenie Jarosławca. Spod pomnika mamy kilka kroków do latarni. Przed wejściem przeżywamy chwilę niepokoju. Na drzwiach wisi kartka informującą, że latarnia jest czynna dopiero od 15:00-18:00. Jak to? Jest 9:00 rano, a my musimy tutaj siedzieć do 15:00? W głowie przeliczam jak bardzo będziemy przez dzisiejszy dzień z kilometrami w plecy, kiedy zauważam uchylone drzwi do środka. Jednak ktoś jest wewnątrz..

latarnia morska