Pora na spalanie świątecznych kalorii, najlepiej podczas górskiej wędrówki :) Za cel wybieramy sobie Krynicę-Zdrój. To niewielkie miasteczko w Beskidzie Sądeckim, leżące w dolinie potoku Kryniczanka jest dużym ośrodkiem uzdrowiskowym i sanatoryjnym. Znajdują się tutaj pijalnie i rozlewnie wód mineralnych oraz leczniczych. Stąd też pochodzi słynna woda mineralna "Kryniczanka". Przez miasteczko jaki i najbliższą okolicę przechodzi
Szlak Cerkwi Łemkowskich poświęcony budownictwu sakralnemu tych okolic, które w przeszłości były zamieszkałe głównie przez Łemków. Niestety z racji tego, że mamy aktualnie zimę i dzień jest dosyć krótki to zwiedzanie miasteczka musimy zostawić na kolejny raz, kiedy będzie więcej czasu. A naprawdę warto tutaj przyjechać, bo jest co zwiedzać :) Do Krynicy-Zdrój docieramy godzinę po wschodzie słońca. Mimo wczesnego ranka i Świąt, jesteśmy zaskoczeni dość sporą ilością osób spacerujących po mieście. Wędrówkę na Jaworzynę Krynicką rozpoczynamy spod budynku poczty przy ulicy Zdrojowej, naprzeciwko którego znajduje się mały parking dla samochodów i informacja turystyczna. Z tego miejsca jest też dobry widok na bulwar Dietla, Stary Dom Zdrojowy, Pijalnię Główną i Górę Parkową. Po prawej stronie wchodzimy w ulicę Pocztową, gdzie przebiega

szlak którym możemy zatoczyć pętlę z początkiem i końcem w Krynicy-Zdrój. Prowadzi on przez górę Krzyżową, Jaworzynkę, Huzary i Górę Parkową. Towarzyszy mu przez chwilę

szlak, którym dotrzemy do Żegiestowa-Zdroju lub Leluchowa. Oba szlaki kierują nas w górę do ulicy Kościuszki, gdzie po prawej stronie między domami a blokami mieszkalnymi nasz podwójny szlak pnie się w las. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać zima w górach. I to wcale nie za sprawą sportów zimowych jak narty czy snowboard, ale właśnie dzięki pieszym wędrówkom i pięknym sceneriom jakie potrafi wyczarować mróz i nisko przemieszczające się chmury..