piątek, 4 września 2015

Dzień 7: Smołdzino - Czołpino - Kluki - Łeba


Trasa: Smołdzino - latarnia morska Czołpino - Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach - Skórzyno - Zgierz - Izbica - Żarnowska - Łeba - 55 km

  Dzień zapowiada się dość atrakcyjnie. Mamy w planie zwiedzić latarnię morska w Czołpinie, Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach i przeprawić się przez bagna do Łeby :) Póki co jesteśmy jeszcze w Smołdzinie. Z samego rana sprawdzam w internecie czas wędrówki na wzgórze Rowokół. Niestety wejście i zejście zajęłoby nam zbyt dużo czasu i musimy zrezygnować z tej wycieczki. Szkoda, bo z platformy widokowej na szczycie rozciąga się ponoć piękny widok na cały Słowiński Park Narodowy i meandrującą rzekę Łupawę. We wczesnym średniowieczu Rowokół był miejscem pogańskiego kultu. W małej, nieistniejącej już świątyni na szczycie rozpalano ogniska, które czyniły wzgórze ważnym punktem nawigacyjnym dla żeglarzy. Na jego zboczu ulokowane jest wczesnośredniowieczne grodzisko datowane na IX–XI w. Cóż, może innym razem. Dziś pozostaje nam objazdówka po wsi. W Smołdzinie znajduje się Muzeum Przyrodnicze Słowińskiego Parku Narodowego, które istnieje tu od 1974 roku. Na ekspozycjach ukazane są najważniejsze ekosystemy parku narodowego: plaży, wydm, lasów, morza i jezior jak również eksponaty archeologiczne jakimi posługiwała się ludność zamieszkująca Pomorze..

muzeum

czwartek, 3 września 2015

Dzień 6: Jarosławiec - Ustka - Smołdzino


Trasa: latarnia morska w Jarosławcu - Łącko - Zaleskie - Duninowo - latarnia morska w Ustce - Wytowno - Objazda - Czysta - Gardna Wielka - Smołdzino - 73 km

  Dziś już półmetek naszej rowerowej podróży. Na każdym urlopie gdy jest fajnie, czas upływa w jakimś przyspieszonym tempie. Przez to, że całe dnie mamy wypełnione jazdą to czasem zapominamy jaki jest dzień tygodnia. Lubię ten beztroski stan kiedy nic po za pięknymi widokami i zastanawianiem się jakie atrakcje przed nami, nie zaprząta mi głowy :) Wczoraj do Jarosławca dotarliśmy już o zmroku, wiec nie było szans na zwiedzanie latarni morskiej. Za to dziś jest ona punktem numer 1 na naszej trasie. Zanim jednak ją odwiedzimy, to podjeżdżamy na chwilę pod pomnik rybaka. Jest to jeden z nielicznych pomników podczas naszej wycieczki, który mi się podoba. Symbolizuje on rybackie korzenie Jarosławca. Spod pomnika mamy kilka kroków do latarni. Przed wejściem przeżywamy chwilę niepokoju. Na drzwiach wisi kartka informującą, że latarnia jest czynna dopiero od 15:00-18:00. Jak to? Jest 9:00 rano, a my musimy tutaj siedzieć do 15:00? W głowie przeliczam jak bardzo będziemy przez dzisiejszy dzień z kilometrami w plecy, kiedy zauważam uchylone drzwi do środka. Jednak ktoś jest wewnątrz..

latarnia morska

środa, 2 września 2015

Dzień 5: Mielno - Darłowo - Jarosławiec


Trasa: Mielno - Osieki - Iwięcino - Bukowo Morskie - Dąbki - latarnia w Darłowie - Jarosławiec - 69 km

 Wybrzeże to nie tylko morze, ale także piękne jeziora. Zaraz za Mielnem zatrzymujemy się nad brzegiem jednego z nich :) Jezioro Jamno jest 9 pod względem wielkości jeziorem w Polsce. Faktycznie drugi brzeg jest tak odległy, że ciężko dostrzec co się na nim dzieje. Co jest we wodzie także, bo niestety jezioro nie jest zbyt czystym zbiornikiem. Trafia do niego woda z okolicznej oczyszczalni ścieków i gorzelni, a także wody spływające z okolicznych pół..

tramwaj wodny Koszałek

wtorek, 1 września 2015

Dzień 4: Mrzeżyno - Kołobrzeg - Mielno


Trasa: Mrzeżyno - Dźwirzyno - latarnia morska w Kołobrzegu - Ustronie Morskie - latarnia morska w Gąskach - Chłopy - Mielno - 69 km

 To już czwarty dzień naszego urlopu i trzeci na rowerze :) Dzisiaj chcemy odwiedzić nie jedną a dwie latarnie morskie i mam nadzieję, że plan się uda. Pogoda dopisuje, jest słonecznie i już dość gorąco mimo wczesnej godziny, więc na pewno będzie przyjemnie się jechało. Po spakowaniu wszystkich rzeczy do sakw biorę się za przygotowywanie śniadania, a Łukasz robi przegląd naszych rowerów. Po ostatnich atrakcjach z bagażnikiem wolimy chuchać na zimne :) W trakcie gotowania nieśmiertelnych na tym wyjeździe parówek schodzi do nas syn (?) właścicielki. Okazuje się, że jest zapalonym cyklistą i prowadzi obok własną wypożyczalnię rowerów wraz z serwisem. Tym samym zostajemy poratowani kilkoma dodatkowymi śrubkami w razie "w". Dziękujemy :) Aha..w reklamówce ze skarpetkami znajdujemy pechowy klucz do domku na kempingu w Świnoujściu. Nie wiem jakim cudem się tam znalazł, ale teraz to już nie ma znaczenia. Zachowujemy go na pamiątkę. Z Mrzeżyna wyjeżdżamy drogą asfaltową z wydzielonym niezbyt fajnym poboczem. Na szczęście ruch samochodów jest bardzo niewielki, a przed jeziorem Resko Przymorskie pojawia się asfaltowa ścieżka rowerowa oddzielona od jezdni wąskim pasem zieleni. W Dźwirzynie przejeżdżamy przez most i postanawiamy zjechać na plażę..

wejście do portu

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Dzień 3: Dziwnów - Niechorze - Trzebiatów - Mrzeżyno


Trasa: Dziwnów - Dziwnówek - Łukęcin - Pobierowo - Trzęsacz - Rewal - latarnia morska w Niechorzu - Pogorzelica - Konarzewo - Trzebiatów - Trzebusz - Mrzeżyno - 69 km 

 Wszystko idzie nam dzisiaj trochę mozolnie. Szkoda opuszczać taką fajną kwaterę. Życzylibyśmy sobie, żeby każda kolejna była takim fartem jak ta :) Gdyby nie pochmurne niebo to pewnie zostalibyśmy tu jeszcze jeden dzień, żeby poleniuchować na plaży. Tymczasem pora się pakować. Podczas zakładania sakw na rower, Łukasz zauważa u siebie pękniętą śrubkę przy mocowaniu bagażnika. To pierwsza awaria na trasie i mam nadzieję, że ostatnia :) Na szczęście przed wyjazdem przygotował sobie nie tylko narzędzia, ale też zapasowe śrubki więc usterka zostaje szybko wyeliminowana. Odjeżdżając ucinamy sobie jeszcze pogawędkę z sympatyczną właścicielką i wsiadamy na rowery. Robimy małą rundkę po centrum i udajemy się w stronę portu. Ciekawe, jakie dziś atrakcje na nas czekają? :)

centrum

niedziela, 30 sierpnia 2015

Dzień 2: Świnoujście - Międzyzdroje - Dziwnów


Trasa: latarnia morska Świnoujście - Międzyzdroje - Wisełka - latarnia morska Kikut - Kołczewo - Międzywodzie - Dziwnów - 62 km

 Dziś pierwszy dzień na rowerze, początek naszej rowerowej wycieczki a już od rana czeka nas niemiła niespodzianka. Nie możemy znaleźć klucza do domku. Rzucony wczorajszego wieczoru na stół, przez noc rozpływa się w powietrzu. Przerzucamy wszystko do góry nogami po kilka razy, nawet zaglądamy w kwiatki na rabacie przed wejściem i przeglądamy trawnik wokół. Niestety bez rezultatu. Spakowani jedziemy do recepcji, gdzie jak się okazuje nie mają zapasowych kluczy do domków. Jasne! Mało tego w związku z tym musimy zapłacić za zgubę 50 zł! Wściekli przerzucamy jeszcze raz rzeczy w sakwach przed recepcją z nadzieją, że klucz się gdzieś tutaj schował. Ostatecznie pozostaje nam zapłacić. Z moich uwag na temat brudu w domku, Pani w recepcji totalnie nic sobie nie robi..no cóż. W minorowych nastrojach opuszczamy kemping i jedziemy w stronę granicy polsko-niemieckiej. Co za początek urlopu..

granica

sobota, 29 sierpnia 2015

Dzień 1: Świnoujście

Trasa: spacer po Świnoujściu 

 Pierwszy dzień nad morzem wita nas piękną, słoneczną pogodą :) Po kilkunastogodzinnej jeździe samochodem w końcu dojeżdżamy do Świnoujścia. Mimo zmęczenia całonocną podróżą marzymy o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się na plaży, jednak w pierwszej kolejności udajemy się do informacji turystycznej w poszukiwaniu noclegu. Dwie pracujące tam Panie miło informują nas, że nawet po sezonie nie mamy szans na jednodniowy nocleg na kwaterach prywatnych, bo to się wynajmującym nie opłaca po czym proponują nam zakwaterowanie w jakiś drogich pensjonatach. Dobrze, że przed wyjazdem przeczytałam w internecie w relacjach innych rowerzystów, że jest to nie prawda :) Grzecznie więc dziękujemy, bierzemy parę darmowych rowerowych przewodników po mieście, jakieś mapy, informator z noclegami i wychodzimy. Okazuje się, że foldery zawierają same oferty noclegowe w hotelach, pensjonatach i na kempingach. Trochę jesteśmy zmartwieni takim obrotem sprawy, ale skoro dziś jest nas czwórka to postanawiamy wynająć domek. Spieszymy się, chcielibyśmy szybko się rozpakować i ten chyba właśnie pośpiech przyczynia się do naszej zguby ;) Dzwonimy pod numer telefonu kempingu Relaks, który znajduje się blisko morza. Zostajemy poinformowani, że mają ostatni wolny domek w cenie 200zł za dobę. Na zdjęciach wygląda to całkiem nieźle. Na miejscu już nie koniecznie, kompletnie nie wart tej ceny. Czas się tutaj zatrzymał dobre 20 lat temu, w domku brudno. Jesteśmy wkurzeni, ale po męczącej podróży nie mamy chęci ani czasu na szukanie czegoś innego. Jedną noc jakoś przebolejemy, ale szukającym noclegu w Świnoujściu nie polecam tego miejsca..

piwo

czwartek, 27 sierpnia 2015

Polskie wybrzeże na rowerze: wstęp i przygotowania


Trasa: Świnoujście - Międzyzdroje - Dziwnów - Niechorze - Trzebiatów - Mrzeżyno - Kołobrzeg - Mielno - Darłowo - Jarosławiec - Ustka - Smołdzino - Kluki - Łeba - Jastrzębia Góra - Władysławowo - Hel - Gdynia - Sopot - Gdańsk - Gdynia - 633 km  

 Udało mi się zrealizować jedno z moich marzeń rowerowych :) Przejechałam prawie całe polskie wybrzeże na rowerze. Sukces choć nie pełny. Nie udało nam się odwiedzić ostatniej latarni morskiej, bo deszczowa pogoda i PKP trochę pokrzyżowały nam plany. Mimo nie zawsze sprzyjającej aury była to niesamowita przygoda, którą polecam wszystkim osobom lubiącym wycieczki rowerowe. To wspaniała okazja na obcowanie z pięknem otaczającej nas przyrody i sposób na docenienie walorów krajobrazowych naszego kraju :) Trasa naszej wycieczki nie przebiegała w pełni międzynarodowym szlakiem rowerowym R-10 i była przez nas dodatkowo modyfikowana w trakcie, w zależności od pogody i naszych upodobań. Nie ustalaliśmy też przed wyjazdem ile musimy dziennie przejechać kilometrów, bo nie chcieliśmy narzucać sobie z góry dystansu który musimy osiągnąć za wszelką cenę. Od początku planowania wyprawy założyliśmy, że nie będziemy rezerwować żadnych noclegów z wyprzedzeniem i dobrze, bo ze znalezieniem kwatery nie było najmniejszych problemów, a będąc już na miejscu nigdy nie szukaliśmy jej dłużej niż 10 min. Po za tym jeśli gdzieś nam się spodobało to mogliśmy zostać tam trochę dłużej bez obawy, że nie zdążymy dojechać na zarezerwowany wcześniej nocleg. Chcieliśmy mieć po prostu pełną swobodę :) W trakcie naszej wycieczki spotkaliśmy mnóstwo fajnych osób. Głównie rowerzystów, którzy tak jak my przemierzali polskie wybrzeże w tym - ku naszemu zaskoczeniu - sporą ilość obcokrajowców. Często byliśmy zaczepiani przez ludzi zaciekawionych tym skąd jesteśmy i dokąd zmierzamy. Usłyszeliśmy setki miłych i motywujących komentarzy, co jeszcze dodatkowo dawało nam rowerowego powera :) Wiem, że wybrzeże można przejechać rowerem w mniej niż tydzień, ale dla mnie taka jazda traci swój urok. Nasza wyprawa trwała praktycznie dwa tygodnie ale gdybym mogła, to chętnie rozplanowałabym ją na cały miesiąc. Moglibyśmy wtedy zobaczyć wszystkie atrakcje które musieliśmy pominąć, poświęcić parę dni na leżenie plackiem na plaży i dokładniej zapoznać się z miejscami, na których zwiedzanie mieliśmy zbyt mało czasu..

  Aaaaa..i  nie łudźcie się, że nad morzem jest płasko :) 
Niestety były podjazdy, które dały nam się nieźle we znaki..

Kross Trans Alp